detoks cukrowy · eat clean · paleo · slow food · Uncategorized

Detoks Cukrowy 2016

Moja historia detoksowa i niespełnione obietnice

To jest moje drugie lub trzecie podejście do detoksu (jedno było na pewno w styczniu 2015, a być może próbowałam też swoich sił we wcześniejszych edycjach detoksu lecz nie kojarzę już kiedy to mogło być, jeśli w ogóle było). „Matka założycielka” detoksu czyli Kasia z bloga cookitlean twierdzi, że to mój trzeci detoks. Być może ma rację. Jeśli więc jest to moje trzecie podejście, to… do trzech razy sztuka (:

Sprawdziłam ostatnio i faktycznie brałam udział w dwóch wydarzeniach detoksowych:

  • 6-26 styczeń 2014
  • 1.03-10.04 2014
  • a teraz trzeci (4-24 styczeń 2016)

W zeszłym roku dałam d…, bo wyłożyłam się już piątego dnia, a później ciężko było mi się zmusić do kontynuowania detoksu lub zaczynania go od początku. Żałowałam później, że nie wytrzymałam i że kolejny detoks dopiero za rok… W tym roku postanowiłam, że wytrzymam te 21 dni żeby później sobie nie wyrzucać… braku spójności wewnętrznej (:

Taki sam problem mam z postanowieniami:

  • Adwentowymi
  • i „Postnymi” przed Wielkanocą.

Mimo, że nie jestem kościółkowa, to w ramach „tradycji” co roku sobie obiecuję „Adwent bez słodyczy” i „Post bez słodyczy” i oczywiście wytrzymuję kilka dni i się poddaję.

Tym sposobem każde moje kolejne podejście do odchudzania zaczynało się z coraz to wyższego pułapu, tak jak to widać na poniższym wykresie:

historia choroby od 9 maja 2011 do 31 grudnia 3016

Dlaczego detoks?

Wyzwanie detoksu podjęłam ponieważ przestało mi się podobać, że słodycze przejęły kontrolę nade mną, moim życiem i ciałem.

Wracałam z pracy do domu, do swojej „strefy komfortu”: jakiś serial (najlepiej amerykański, np. Homeland, Dexter, Good Wife, House, House of Cards, Breaking Bad i wiele innych) + czekolada/-y (Milka Toffee Wholenuts 300g) i inne słodycze (choć najbardziej preferuję czekolady).

Mam nadzieję, że ten detoks pozwoli uwolnić mi się od cukru, że będzie początkiem czegoś dobrego, dobrej zmiany (: Ale takiej dobrej, a nie „dobrej” (:

Detoks 2016

Pomyślałam, że zajmę się czymś konstruktywnym, żeby mieć zajęte ręce i nie myśleć o słodyczach – inne jedzenie mnie nie pociągało – no, może poza pizzą w zestawie z Coca-colą zero (bardziej mi odpowiada smak Coli zero niż zwykłej – mam tak od diety Dukana w 2011 roku).
Wróciłam więc do malowania na szkle, czego nie robiłam od dość długiego czasu (bo seriale i czekolada były „fajniejsze”). Wróciłam do malowania w grudniu i zrobiłam witrażyk na okno i dałam go Mamie w prezencie imieninowym:

DSC_0592

 

A pod choinkę „od Dzieciątka” dostałam sześć lampioników, które pomaluję i będę sprzedawać w okresie przedświątecznym (muszę tylko wymyślić ile taki lampion ma kosztować). Jeden już pomalowałam (podczas detoksu) i prezentuje się tak:

komórka do 22.01

To nie wszystko, co namalowałam podczas detoksu (zarywając noce – biedny kortyzolek) ale z pewnych przyczyn nie mogę jeszcze pokazać (:

Efekty detoksu

Z obwodów zeszło od jednego do pięciu centymetrów (: Oczywiście wiadomo, gdzie najwięcej… (: Ale ma z czego schodzić więc się nie martwię (: No to „tam” i poniżej (:

A’propos konia, taka rozmowa z Mamą 🙂

PALEO3

Widocznie zaczyna się „wypłaszczać” od góry bo na brzuchu 3 cm (schodzi z góry w dół). Ojciec – mistrz ciętej riposty a’la dr House – sarkastycznie zażartował, czy mi palce w stopach nie spuchły (;

PALEO1

Jedyne co mnie martwi (nie wiem czy powinno) to pomiary tkanki tłuszczowej. Nie wiem czy są wiarygodne na takiej zwykłej, domowej wadze TANITA, czy zeszła mi tylko woda, czy coś źle robię, bo według tego zeszło mi tylko 0,6% tłuszczu.

Przodek, boczek i tyłek:

PALEO2

Moje ogólne wrażenia:

  • nie jestem napuchnięta i ociężała
  • mam lepszą cerę
  • wóciły mi… rysy twarzy
  • nie mam apetytu – mogę wytrzymać kilka-kilkanaście godzin bez jedzenia (wychodził mi czasem intermittent fasting)
  • nie ciągnie mnie do słodyczy
  • więcej mi się chce – jestem ogólnie powolna, nie umiem gotować, ale więcej rzeczy potrafię zrobić jednego dnia (dzisiaj np. miałam urlop, wstałam o 13:15 (bo malowałam lampion do 3:00 w nocy) i zdążyłam zrobić:
    • chleb,
    • te ciasteczka kokosowo-limonkowe (readthelabel),
    • mleko kokosowe (ugotowałam i zblendowałam wiórki kokosowe, wydoiłam kokosową krowę),
    • pastę z wędzonej makreli,
    • makrelę z pomidorami,
    • puddingi z chia
  • mgła glutenowa niestety jeszcze nie opadła
    • (poszłam do sklepu po mąkę jaglaną, a wróciłam z amarantusową itp.),
    • gonitwa i natłok myśli,
    • wszystkiego człowiek chce spróbować naraz (zakwas bezglutenowy, chleb bezglutenowy na zakwasie, mleko kokosowe, ciasteczka kokosowe, wypróbować różne przepisy i się gubi) 😦
    • Mam nadzieję, że to wina mgły glutenowej a nie braku pomyślunku. Łudzę się jeszcze. (:

Co po detoksie?

Już wiem! W zeszłym roku odliczałam dni do końca detoksu i planowałam, że rzucę się po nim na czekoladę (a i tak rzuciłam się już w trakcie detoksu). Tym razem podeszłam do tego inaczej – jak do pierwszego etapu walki ze sporą nadwagą, jeśli nie otyłością. A jeśli otyłością, to brzuszną, zwaną też centralną, trzewną, „ciążą spożywczą”, a przez Williama Davis’a, autora książki „Dieta bez pszenicy”pszennym brzuchem. Nazbierało się tego nadbagażu do zrzucenia 27 kg. Moja docelowa waga to 69 kg. Na detoksie zeszło 6 kg z hakiem, więc zostało mi 21 kg.

Detoks to dopiero początek więc nawet gdybym chciała wracać do sklepowych słodyczy (a póki co nie chcę) to nie mogę. Co najwyżej będę sobie robić jakieś zdrowe wersje słodyczy, nie będą one jednak stałym elementem diety tylko sporadycznym, okazjonalnym – i tak na urodziny brata zrobię ten sernik z nerkowców (cookitlean), a na swoje imieniny to „delikatne jak marzenie” ptasie mleczko z chia (truetastehunters). Lub na odwrót. Brat – jubilat zrobi sernik dla reszty towarzystwa (tylko bez ciasta na spodzie, taki żeby Mama mogła je jeść (a może i ja się skuszę) ponieważ 4 stycznia, kiedy ja zaczęłam się detoksować, ona zaczęła dietę bezglutenową (z powodu Hashimoto) i bez słodyczy (chęć pozbycia się nadbagażu).

Kilka dni po detoksie, jak tylko skończę czytać książkę „Zdrowie zaczyna się od jedzenia”, przetestuję program jej autorów -„Całe 30″ (a najlepiej „Całe 341” itd.), a póki co będę „czystożarła”, jak najbardziej paleo, sporadycznie z kaszami, kefirami z owocami (koktajle) i nabiałem: sery typu camembert, gorgonzola. Mleko krowie wykluczę w 99%.

Dzięki za uwagę 🙂 Keep calm end eat clean (:

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s